Lęk separacyjny w hotelu dla psów

Jutro i i przyszłość nie istnieją dla psa. Wczoraj jest już bardzo odległą przeszłością.Co było to było. Teraz jest teraz

„Zaraz pójdziemy na spacer”, „Wieczorem pójdziemy na spacer”, „Idziemy na spacer”.
Nieważne jakich słów użyjemy, pies czeka już pod drzwiami. Tuż po spacerze tego słowa też nie wymawiamy. Pies żyje teraz. Teraz się się cieszy, teraz czeka, teraz je i teraz się bawi.

Dlatego, kiedy zostawiasz psa w domu, z jego punktu widzenia, porzucasz go. Znikasz. Zostawiasz psa pod sklepem, przedszkolem, toaletą – porzucasz go.

Porzucamy dzieci w przedszkolu i zwykle tomy, dorośli, cierpimy cały dzień, a dzieci tylko chwilę. Podobnie cierpią psy pozostawione w hotelu. Zdarzają się osobniki nie cierpiące po rozstaniu z panem ani chwili. Ale zdecydowaną regułą, nawet gdy pies w domu nie cierpi na lęk separacyjny, jest początkowy niepokój.

Hotel pies na wczasach zimą

Pan zniknął. Spoglądanie na drogę, bramę, furtkę. Ważne jest, by pamiętać miejsce, w którym zniknął pan. Dominujące charaktery cierpią niepewność dłużej. Inne szukają już miejsca w stadzie, czytają nasz dom i ogród. Kto był tu wcześniej, jak dawno temu, gdzie są te koty, co nimi tak pod tarasem pachnie. Co da się zjeść? Gdzie są wyjścia? Każdy dopada swoją zdobycz, czytaj zabawkę leżącą w trawie, kij, plastikowy cud, czyli butelkę do gryzienia.
Przez trzy lata prowadzenia hoteliku, na tym etapie zatrzymał się tylko jeden pies. Po prostu został tam gdzie zniknął pan. Nie próbował nauczyć się domu, nie interesował się stadem. Był to starszy kastrowany golden retriever. Był to jego pierwszy, i pewnie ostatni, pobyt w hotelu. Stado tworzyliśmy wtedy my, ludzie, i dwa inne psy. Wyszliśmy na spacer, ale gdy kierunek okazał się przeciwny do tego, w którym odjechał pan, pies odwrócił się i poprowadził mnie na swojej smyczy na miejsce pod bramą, gdzie postanowił czekać na powrót do swojego świata. Jego zdecydowanie było tak zupełne,że nawet nie próbowałam się sprzeciwiać.

Etap drugi podobnie przechodzą wszystkie hotelikowe psy, wyłączając naszych stałych klientów, dla których nie jesteśmy żadnym hotelem, a normalnym drugim domem. Nowicjusze próbują jak najszybciej wrócić do domu z pierwszego spaceru, do miejsca już obwąchanego, miejsca, w którym zostawił je pan. Prowadzimy ociągające się zwierza do lasu. Tyle tam ciekawych zapachów i spraw nieznanych. Trzeba zostawić swój ślad tu i jeszcze tam. I zaraz już jest dom,miejsce już bezpieczne, gdzie jest własne posłanie psa i jego miski. „Uff. Jestem tu. Jest zabawa,pan rzucił piłkę, pan pogłaskał psa.. I w końcu micha, jedzenie, głodny jest pies”. I to jest etap trzeci, zakończony sjestą. Etap czwarty, to drugi spacer, już radosny, jest pan, jest las, jest kolega, jest dobrze.

Umarł król niech żyje król.

Więcej etapów nie ma. Może ten gdy wraca prawdziwy pan. Tu psy zachowują się różnie, ale najczęściej są … zdziwione. „Hurra, jesteś, cieszę się. Stali bywalcy na tym kończą wylewności i lecą do kumpli. Te, które nie lubią jeździć autem, niechętnie wsiadają, inne trzeba też zachęcać. Ale wszystkie, gdy są już w aucie, zapominają o nas natychmiast. Światy psa zmieniają się płynnie, bez zbędnych emocji. Wszystkie w domu dużo śpią. Odsypiają czas czuwania i czas zabawy.

Lęk separacyjny w naszym hotelu prawie nie działa.
Bo zamiast pana jest pan.
Pies nie jest sam.

drugi hotel dla psa
hotel dla psów


Dodaj komentarz